DREWNIAKI

artykuł dr hab. Katarzyny Marciniak

 

Gdy spytamy przedstawicieli młodego pokolenia kim jest informatyk, programista, kamerzysta czy filmowiec, okaże się, że nie będą mieli kłopotu z odpowiedzią na to pytanie. Jeśli spytamy natomiast kim są: trepiarz, sitarz, zecer, plecionkarz, łubieniarz, cieśla czy kołodziej, już niestety nie otrzymamy prostej, jednoznacznej i prawidłowej odpowiedzi. Ten niezbyt wyrafinowany test uzmysławia nam, jak szybko zmienia się świat, który nas otacza, a co za tym idzie, jak szybko zanikają rzemiosła i związane z nimi zawody. W związku z powyższym na uznanie zasługuje projekt realizowany przez Centrum Kultury i Sztuki w Koninie, który pragnie przybliżyć młodemu pokoleniu ginący świat rzemiosł.

Literatura etnograficzna zarówno ta z końca XIX, XX, jak i początków XXI wieku pełna jest opisów różnych rzemieślniczych zawodów. Studiując ją, można prześledzić, jak zmieniały się warunki funkcjonowania warsztatów rzemieślniczych, warunki wytwarzania, narzędzia używane do produkcji, a przede wszystkim jak zmieniał się kontekst społeczny, w jakim tym przedmiotom i ich twórcom przyszło funkcjonować. Wiele zawodów rzemieślniczych przeszło już do historii, a przedstawiciele wielu innych zastanawiają się nad zamknięciem swoich warsztatów lub zmienieniu produkcji poprzez dostosowanie do potrzeb XXI wieku. Doskonałym przykładem są ci, którzy wytwarzają rzeczy absolutnie nieprzydatne ich pierwotnym odbiorcom – ludziom mieszkającym na wsi: małe kierzynki pełniące funkcje ozdobne, dzieże, które służą jako donice w wielkomiejskich ogrodach, ozdobne beczułki, które wypełnia domowe wino lub nalewka, a nie kiszona kapusta. Zmiana przeznaczenia wymusiła zmianę wyglądu: przedmioty te stały się mniejsze, zdecydowanie bardziej ozdobne, precyzyjniej wykonane i absolutnie nienadające się do pełnienia pierwotnej funkcji. Podobnie rzecz ma się z przedstawicielami takich rzemiosł jak garncarstwo, wikliniarstwo, trepiarstwo, zduństwo, hafciarstwo czy piekarstwo.

Wyodrębnianie się grup rzemieślniczych na polskiej wsi bynajmniej nie było procesem ani gwałtownym, ani prostym. Zdecydowana większość gospodarstw chłopskich jeszcze do końca II wojny światowej była samowystarczalna. Niemalże wszędzie można było znaleźć żarna, na których mielono zboże, piece, w których pieczono chleb, kołowrotki, na których przędzono wełnę. Prawie każdy zaradny chłop sam wyplatał kosze do ziemniaków, każda gospodyni potrafiła pięknym haftem przyozdobić ręczniki, pościel czy też ozdobić nim części garderoby. Posiadanie tych umiejętności było absolutnie konieczne, ponieważ w przeciwnym razie za te usługi należało komuś zapłacić, a stan majątkowy chłopa polskiego nie był imponujący. Jeśli się kupiło na targu jakąś niezbędną rzecz to natychmiast uszczuplało domowy budżet. Czasami chłopi małorolni, którzy dysponowali znacznie większą ilością czasu wolnego niż właściciele dużych gospodarstw, oferowali swe usługi w zamian za pieniądze czy też chleb, którego u nich zawsze brakowało. Z nich to stopniowo zaczęła wydzielać się grupa wiejskich rzemieślników.

Najszybciej z wymienionych przeze mnie zawodów wyodrębniło się garncarstwo. Wynikało to z konieczności posiadania nie tyle specjalnych umiejętności technicznych czy zręcznościowych, a warsztatu, na który składała się zabrudzona gliną izba, koło garncarskie i piec. Najpóźniej natomiast hafciarstwo, wikliniarstwo (plecionkarstwo) czy też trepiarstwo. Wyodrębnienie się tych zawodów było związane nie tyle z koniecznością wzbogacenia się mieszkańców wsi, lecz z ogromną zmianą światopoglądu mieszkańców. Nagle wartość gospodyni przestawano mierzyć poprzez jakość wykonywanych przez nią haftów czy doskonałością wypiekanego chleba. Nie to świadczyło o jej wielkości a fakt, że ona już tego nie musiała wykonywać. Te bardzo ważne zmiany w myśleniu i ocenianiu pociągnęło za sobą wyodrębnienie się specjalistycznych rzemiosł wiejskich.

Rozwój przemysłu w znacznym stopniu przyczynił się do wolnego ginięcia wielu rzemiosł. Zdecydowana większość z nich jest doskonale opisana i udokumentowana, niestety nie wszystkie. Do tej pominiętej przez specjalistów grupy należy trepiarstwo. Próżno by szukać w literaturze szczegółowych opracowań poświęconych temu zagadnieniu. Brak jest nie tylko prac monograficznych, lecz nawet ogólnych artykułów. Drobne wzmianki można znaleźć u niezastąpionego Kazimierza Moszyńskiego w jego „Kulturze Ludowej Słowian” z 1928 roku.  W związku z powyższym projekt upowszechniania wiedzy dotyczący ginących zawodów wśród młodego pokolenia jest cenny.



Katarzyna Marciniak – profesor Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, adiunkt w Zakładzie Studiów Polskich i Regionalnych Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej, gdzie prowadzi zajęcia z zakresu obrazu wsi w literaturze i malarstwie polskim, sztuki nieprofesjonalnej czy teorii kultury ludowej. Jej główne zainteresowania badawcze dotyczą religijności i sztuki ludowej. Brała udział w grantach i projektach badawczych: „Uczenie się przez całe życie” (20082009), „Wielkopolskie pielgrzymowanie” (19962010).
Autorka publikacji, m.in.: „Zróżnicowanie kultury ludowej Wielkopolski szkic etnograficzny” [w:] „Granica” pod redakcją Jacka Schmidta (2007), „Kulturowe zróżnicowania dawnych obszarów pogranicznych w Wielkopolsce na przykładzie pogranicza pruskorosyjskiego. Kultura ludowa i język” [w:] „Granica symboliczna i jej pogranicza w czasach najnowszych” pod redakcją Jacka Schmidta i Romana Matykowskiego (2007) czy „Obraz Lichenia w kulturze ludowej”, który ukazał się w „Ateneum Kapłańskim” t. 146: „Z kultu maryjnego” (2006).


 

Organizator

Partner

Współorganizatorzy